1 grudnia 2023
Karny

Idziesz sobie spokojnie ulicą. Przed sobą pchasz wózek ze śpiącym maluchem. Wychodzisz z zakrętu i spostrzegasz samochód „zaparkowany” w taki sposób, że nie przejdziesz. Rzucasz w myślach kilka ciepłych słów w stronę nieobecnego kierowcy i obchodzisz samochód. Zauważasz jednak coś ciekawego. Na przedniej szybie tego pojazdu ktoś nakleił naklejkę. „Nie parkuj jak łoś” przeczytałeś szybko i z lepszym już nastrojem dokończyłeś obchodzić źle zaparkowany, utrudniający Ci przejście samochód.

Walka z wiatrakami.

Każdy z nas spotkał się z takimi kierowcami, którzy „parkują” auto jak najbliżej swojego celu. Czasami ignorują zakaz zatrzymywania się i postoju. Czasami wjeżdżają na teren zielony rozjeżdżając go niemiłosiernie. Innym razem taki pojazd blokuje pół jezdni, lub uniemożliwia przejście chodnikiem pieszemu z wózkiem. No bo to przecież „tylko na chwilę” czy „musiałem, bo nie było gdzie stanąć”. Powody takich zachowań bywają oczywiście różne. Jedno jednak je łączy – auto parkowane jest nieprawidłowo.

Nie zawsze takie działanie, chociaż społecznie niewłaściwe, doczeka się reakcji uprawnionych organów. Czas oczekiwania na interwencję Policji czy Straży Miejskiej można, w niektórych przypadkach, liczyć nie w kwadransach, a całych godzinach. Pozostawieni więc trochę samym sobie mieszkańcy starają się sytuację poprawić na własną ręką. Stawiają znaki „teren zielony” czy „proszę nie parkować”. W ostateczności, gdy to nie pomaga, daną okolicę nawiedzi „słupkoza” szpecąca krajobraz. Inaczej kierowców okiełznać nie można.

Karny łoś, karny … coś.

Coraz częściej można także spotkać się z innego rodzaju zachowaniem zdenerwowanych użytkowników dróg i chodników. Co mam na myśli? Parkujący nieprawidłowo kierowca wraca do swojego pojazdu, siada wygodnie w fotelu i nagle spostrzega coś, czego wcześniej nie było. Łosia w lusterku bocznym. Okazuje się, że łoś nie jest prawdziwy, lecz wydrukowany i naklejony na lusterku. Co więcej ma towarzysza na bocznej lub przedniej szybie. Taki właśnie „karny łoś„, lub inne karne, bardziej wulgarne, „upomnienie”, stało się popularną metodą zwrócenia uwagi nieprawidłowo parkującemu kierowcy. Działanie takie może mieć jednakże drugi koniec.

Możliwe konsekwencje karne.

Może się zdarzyć, że naklejenie takiej upominającej naklejki sprowadzi na osobę, która ją naklei, konsekwencje prawne. Istotne znaczenie mają tu skutki takiego zachowania. Klej na części naklejek jest, bowiem na tyle mocny, że ich usunięcie może wiązać się z uszkodzeniem szyby lub lakieru.

Działanie polegające na zniszczeniu cudzego mienia może zostać zakwalifikowane, jako wykroczenie lub przestępstwo, w zależności od kosztów naprawy uszkodzeń. W stosunku do naklejek bardziej wulgarnych, niż karny łoś, zastosowanie może mieć także przepis kodeksu wykroczeń penalizujący umieszczanie w miejscu publicznym nieprzyzwoitych ogłoszeń, napisów lub rysunków.

Odpowiedzialność cywilnoprawna.

Poza ewentualną odpowiedzialnością karną, możliwe jest jeszcze pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności na drodze cywilnej. Przeciwko osobie, która narusza własność w inny sposób niż przez pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą, właścicielowi oklejonego pojazdu przysługuje roszczenie o przywrócenie stanu zgodnego z prawem i o zaniechanie naruszeń.

Wszak naklejający nakleja naklejki na cudzym, a nie na swoim, pojeździe. Przyklejanie naklejek na cudze mienie należy zaś traktować jak rozporządzenie rzeczą bez zgody właściciela.

Co więc robić?

W każdej sytuacji należy pamiętać o tym, że organami uprawnionymi do wymierzania kary są, co do zasady, sądy. Inne uprawnione organy jak Policja czy Straż Miejska, karać mogą wyłącznie w postępowaniu mandatowym.

Samodzielne zaś „karanie” naklejkami, może w pewnych okolicznościach obrócić się przeciwko wymierzającemu tego rodzaju karę, nawet pomimo jego obiektywnie słusznych intencji. Sprawdzona i bezpieczna metoda to pozostawienie kartki za wycieraczką. Ani to nie uszkodzi szyby, ani lakieru. Trzeba tylko uważać żeby nie uszkodzić wycieraczki.

Blog

© 2019 Kanclearia Adwokacka Adwokat Marcin Czwakiel. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Projekt: